niedziela, 23 sierpnia 2015

Od Twelve'a - Historia

Twelve naprawdę nazywał się Romeo Gabriel Baskerville, urodził się jako człowiek w dosyć zamożnej rodzinie. Ojciec chłopca jako jeden z pierwszych biznesmenów otworzył fabrykę ze słodyczami, zaś matka była skromną krawcową, która pomimo niskiego pochodzenia budziła zachwyt oraz szacunek wśród samej monarchii. Należała do niezwykle urodziwych kobiet. W ten sposób młody arystokrata miał zapewnione względy u mieszczan i szlachty, a także wypisaną przyszłość wśród pieniędzy i luksusu. Ogromna posiadłość, rodzina, młodsza siostra, rozległe tereny uprawne, ogrody, stadnina, służący, jedzenia więcej niż zdołał przełknąć, stroje z najprzedniejszych materiałów, czego chcieć więcej? Raj nad rajem i tylko idiota narzekałby na taki los.
Mógł mieć wszystko, lecz zamiast takiego ludzkiego, normalnego życia dostał nadnaturalne moce i dziwne przypadłości, które objawiły się zaledwie cztery lata po przyjściu na świat. Niespełna nacieszył się dzieciństwem, a za sprawą decyzji rodzicieli wylądował w pseudo akademii dla uzdolnionych, w rzeczywistości było to paskudne laboratorium pełne łez, śmierci oraz cierpienia. Zrozpaczony oczywiście zamieszkał w tym miejscu. Stracił swoje pierwotne imię, a uzyskał nic nie wartą godność "Twelve", która nie różniła się specjalnie od innych, gdyż wszystkie dzieci trafiające do "akademii" nazywane były po numerach. Wprawdzie niektórzy wymyślali sobie nowe imiona albo zostawały przy tych pierwszych i tak się do siebie zwracali, jednak on został przy imieniu, jakie dostał wraz z przybyciem, a z czasem przywykł do niego, podobnie jak do otoczenia. Uczynił je swoim domem na najbliższe kilkanaście lat. Na początku nie przeszkadzało mu życie tutaj, właściwie twierdził, że mu wszystko jedno i tak nie ma sensu, aby dalej trwać. Regularnie poddawał się najboleśniejszym zabiegom marząc tylko i wyłącznie o zbawiennej śmierci. Nie bał się jutra, bo wiedział, że będzie takie samo jak wczoraj czy dziś. Nie był szczęśliwy, jednak nie buntował się. Chciał tylko umrzeć, ewentualnie dalej cierpieć, bo to taka żywa śmierć.
Nic nie było w stanie sprawić, aby na nowo zaczął się śmiać jak na dziecko przystało, ale nikt z jego towarzystwa nie był radosny. Wszyscy tkwili w jednym odrętwieniu żalu. Życie ich zraniło, a nikt nie odważył się sprzeciwić naukowcom i chociaż spróbować uciec, rozpocząć nowe życie, walczyć o swoje. Byli tylko ofiarami swojej własnej słabej woli. Nie widziano nadziei. Aż nadszedł dzień przełomu dla Twelve'a. Do akademii przybyła drobna, dziewczęca istota, której nowe imię miało brzmieć "Twenty Five", jednakże sama potem zadecydowała, iż chce, aby jej godność wzbudzała pozytywne emocje, stąd się wzięło "Art". Była to osoba pełna życia, radości, energii i żadna przeszkoda nie pozwalała przezwyciężyć jej szczerego szczęścia. Od razu zaprzyjaźniła się z Twelve'm, a wkrótce dowiedzieli się, że są rodzeństwem. Chłopiec widząc jej nadzieję, odzyskał całą chęć do życia i postanowił działać. Za każdym razem próbował , uczył się nowych sztuczek, praktykował moce oraz uważnie słuchał na lekcjach wykładowców, aby wkrótce obrócić jego zdolności przeciwko nim i zabrać stąd siostrę. Stale ćwiczył nie tylko psychicznie, ale fizycznie. Wylewał siódme poty dążąc do tego jednego marzenia. Nawet udało mu się zebrać grupę rebeliantów, która składała się z czterech, również uzdolnionych magicznie młodych chłopaczków - Nice'a, Three, Sun'a oraz Birthday'a. W piątkę knuli przeciwko chlebodawcom. Wprawdzie codziennie poddawali się operacjom, jednak w ukryciu spiskowali i stawiali kolejno daty dnia, w którym wszystko miało się zmienić, tak dla większego efektu nazwali to wydarzenie "Freemium". Słowo to jest mieszanką "free" i "mium". Jak zapewne wiadomo "free" to po angielsku wolność, zaś "mium" to z łaciny "nagroda". Chcieli zdobyć tą nagrodę i wolność wraz z nią.
Lecz plany pokrzyżowała ostateczna operacja Twelv'a, która spowodowała zniekształcenie jego kodu DNA. Naukowcy robiąc kilka błędów stworzyli bestię na wzór lycana. Chłopak stał się wilkiem i ze strachu o większą liczbę mutacji zamknęli go w izolatce. Przyjaciele z Freemium sami musieli podjąć inicjatywę i jak obiecali uwolnić Art. Dla nich również natrafiła się przygoda. Nastąpiła apokalipsa wybijająca większość ludzi, eksperymenty wydostały się na zewnątrz, naukowcy umarli, a młodzież będąca obiektami całego zachodu... nie wiadomo co się z nią stało. Freemium oraz Art zaginęli. Jedyny Twelve przeżył, a wszystko dzięki szczelnym pomieszczeniom dla mutujących. Wydostał się z krat mając cztery wilcze lata. Zbiegł z placówki i zaszył się w lesie. Wędrował kilka miesięcy przymierając głodem, ale mimo wszystko przeżył. Znalazł Watahę Apokalipsy. Oczywiście został przyłączył się do niej, lecz w głębi duszy wciąż czuje się tu obcy. Planuje podróż, aby odnaleźć jego siostrę i przyjaciół, bo wierzy, że jeszcze stąpają po tym świecie żywi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz