Hmm… Gdzie by tu pójść…
-A może… tam!- zaproponowałam z pełnymi ustami. Sklep, który
wskazałam miał śliczny drewniany szyld a na wystawie widziałam różne błyskotki.
Znajdował się prawie naprzeciwko tego ze słodyczami. Było w nim pełno pięknych
rzeczy: śliczne stare zegarki, biżuteria, breloczki, figurki. Biegałam od
jednego drobiazgu do drugiego. W pewnym momencie zobaczyłam breloczek, taki w
kształcie połówki serca. Wydawało mi się, że już go gdzieś widziałam… Nagle
poczułam zawroty i silny ból głowy. Toxic spojrzał na mnie z niepokojem.
-Alis, wszystko w porządku?- zapytał. Kiwnęłam głową. To w
końcu nic takiego.
-Jesteś pewna?- dopytywał się.
-Tak…- nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami. – Jestem
pew…- urwałam, czując, że tracę świadomość. Usłyszałam tylko swoje imię, zanim
całkiem odpłynęłam.
<Toxic? Przepraszam, że dopiero teraz, że tak krótko i wgl... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz