niedziela, 10 kwietnia 2016

Od Vestarii DO Kogoś

Kałuże na brukowej drodze rozchlapywały się na boki zupełnie przemaczając moje trampki, kiedy przez nie przebiegałam. Była już ciemno i lało jak z cebra, więc kurczowo trzymając ręką kaptur długiej peleryny, żeby nie zsunął mi się z głowy wyglądałam jak cień.
- Zatrzymaj się! Jesteś aresztowana! - dobiegło do mnie gdzieś z tyłu. Kilku strażników właśnie wypadło zza rogu wzburzając te same kałuże, które ja dosłownie przed chwilą. Naciągnęłam kaptur jeszcze bardziej pochylając się do przodu i biegnąc niemal na oślep przyspieszyłam. Minęłam kilka latarni i gwałtownie skręciłam ślizgając się na mokrych kamieniach. Wpadłam w ciemny zaułek przeklinając pod nosem fakt, iż nie widzę zupełnie nic. Nie trwało to, więc długo kiedy zderzyłam się ze ścianą.
- Ugh! Cholera jasna by to wzięła! - warknęłam mamrocząc kolejną wiązankę przekleństw. Kto to widział robić ślepe uliczki dokładnie tam gdzie ja chcę uciekać?! Odwróciłam się na pięcie gotowa pomknąć w drogę powrotną, ale kroki strażników były zbyt blisko. Nie zdążę...  Podniosłam wzrok starając się zauważyć jak wysoko sięga mur. Oczywiście nie widziałam.
- Tu jest! - usłyszałam. Szybko rzuciłam okiem przez ramię. U wlotu uliczki stała ciemna postać z pałką w ręce, kolejne powoli zbierały się za nią. No to pięknie. Mają mnie. Witaj pieprzona Mordownio! Tym razem spotkamy się na dużo dłużej niż 5 lat... Kopnęłam w ścianę wkładając w to całą swoją furię. Gdyby nie ona byłabym już daleko i wolna. I nagle wpadł mi do głowy pomysł. Całkiem genialny zresztą. Stworzyłam swoją wierną kopię w miejscu gdzie stałam, sama znikając przed wzrokiem strażników. A potem skuliłam się w kącie każąc swojej imitacji wspiąć się na mur wbrew wszelkiej logice.
Odczekałam chwile aż strażnicy przestali być zbici w jedną ciasną grupkę i wykorzystując okazję prześlizgnęłam się obok nich. Po paru metrach znowu stałam się widzialna i szybkim krokiem ruszyłam w dół ulicy.
- Niezła akcja - usłyszałam. Podskoczyłam wbrew własnej woli.
- Nosz kurwa. Czego mnie straszysz zjebie?

<Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz