Usiadłam a on obok mnie,przytuliłam go delikatnie.
- Jest cudownie Zero - pocałowałam go, a on delikatnie przedłużył nasz pocałunek z uśmiechem. Wstałam na chwilę by skosztować trochę wina.
- Zero, idę po wino,przynieść Ci? - zapytałam spokojnie
- Tak poproszę - uśmiechnął się.
Nalałam po połowie lampki i przyniosłam nam na poduszki.
Było bajecznie,zorganizowaliśmy wspaniałe święto...
Posiedzieliśmy jeszcze trochę i postanowiliśmy,że jeszcze zatańczymy.
- No to może teraz coś żywszego? - uśmiechnęłam się szczerze
-...
<Zero?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz