- A to jeszcze nic! - kobieta wesoło klasnęła w dłonie - Będzie znacznie, znacznie gorzej niż teraz. Postaram się - zapowiedziała.
Zacisnąłem usta w wąską kreskę zastanawiając się co zrobić. Wpadł mi do głowy taki jeden pomysł, ale... W sumie, co mi szkodzi spróbować. Wyciągnąłem ręce na boki. Po chwili i w jednej i w drugiej poczułem znajomy ciężar. Witajcie moje kochane skarby, rzuciłem w myślach widząc zaskoczenie i nutkę niepokoju na twarzy kobiety. Widać nie spodziewała się tego, że mam moje cudne miecze. Lepiej chyba to nazwać przerośniętymi tasakami, ale ja nigdy nie dbałem o nazewnictwo. Ma to ostrze i rękojeść - czyli według mojej logiki jest mieczem. Uśmiechnąłem się z wyższością podchodząc do kobiety.
- Czyżbym znów cię czymś zaskoczył? - uniosłem do góry brew pytając z typową dla siebie arogancją - Gwarantuję, że z nami nie wygrasz, więc może pora dać nam spokój?
- Nie. Dopóki jesteście moimi zabawkami - odparła fałszywie pewnym głosem.
Parsknąłem cichym śmiechem.
- Nikt nie będzie przegrzebywał mi mózgu, by stworzyć iluzję. Zwłaszcza ku uciesze kogoś takiego jak ty - rzuciłem groźnie unosząc miecz tak, by jego czubek oparł się na obojczyku kobiety. Odruchowo przełknęła ślinę. - Wypuść nas i znajdź sobie inne zabawki.
- Nie możesz mnie zabić. Mnie nie da się zabić! - wykrzyczała mi w twarz.
- Może i nie, ale powiedz mi jak radzisz sobie z odciętą głową?
Błyskawicznie zmieniłem położenie mieczy tworząc coś na wzór wielkich nożyc i z całej siły ścisnąłem. Głowa kobiety z głośnym chrupnięciem odskoczyła od karku i potoczyła się do moich stóp. Kopnąłem ją z obrzydzeniem patrząc jak reszta jej ciała bezładnie spada na ziemię.
- Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłeś - usłyszałem za sobą głos Toxic'a.
- Wiesz... W zasadzie dałem jej wybór - wzruszyłem ramionami odwracając się do niego. Na plecach czułem jej martwy, nieruchomy wzrok od którego po kręgosłupie przebiegł mi dreszcz. Zignorowałem to jednak.
- Nie uważasz, że poszło za łatwo? - spytał mój towarzysz.
- Tak. Uważam, że poszło za łatwo - odpowiedziałem odsyłając miecze tam, skąd przyszły i podchodząc do Toxic'a - Pewnie jeszcze ją zobaczymy.
- Mhm... Masz krew na twarzy - zauważył z wyrazem twarzy którego nie potrafiłem zinterpretować.
- Oh... - szybko wytarłem twarz - Dzięki.
- Nie ma sprawy. Ta cała lady mówiła o iluzjach. Co ci pokazała?
- Wykorzystała Nirvanę. Podała mi jej pobitą i poranioną wersję. O mało co zawału nie dostałem - stwierdziłem ponuro starając się odsunąć od siebie ten widok. Nigdy więcej nie chcę tego oglądać. - A ty? Co tobie pokazała? - spytałem.
<Toxic?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz