Wiosna. Nareszcie! Wszystko budzi się do życia. Nigdy nie potrafiłam usiedzieć w jednym miejscu, kiedy przychodziła ta pora roku. Wiązało się to zazwyczaj z tym, że pod koniec dnia ktoś musiał mnie wyciągać z jakiejś dziury, ściągać z drzewa albo wyprowadzać z bagien. Tsaaa.... No nic! Takie moje szczęście. Ale, ale, ale, ale.... Wracając do teraźniejszości... Z samego rana wystrzeliłam z jaskini i przez jakieś pół godziny latałam po lesie jak dzika, to tu, to tam. To goniłam za jakimś kolorowym ptakiem w poszukiwaniu jego gniazda, to zobaczyłam jakieś kwiaty, albo znowu jakiś przepięknie kolorowy motyl przykuł moją uwagę. Czułam się jakbym znowu była szczeniakiem i bawiła się z przyjaciółmi w poszukiwaczy skarbów w jakichś zapomnianych zakątkach lasu. Moje bieganie miało jednak cel, mianowicie szukałam (jak zawsze) różnych ziół. Przy okazji rozglądałam się też za pająkami, głównie tymi jadowitymi. Wiele osób nielubi tych stworzonek, jednak ja uważam że są poniekąd urocze. Co jest uroczego w włochatych stawonogach? W zasadzie sama nie wiem, po prostu, uważam że nie są aż takie złe i straszne. Zazwyczaj musiałam czekać z poszukiwaniami jadowitych pająków do lata, gdyż większość z nich jest ciepłolubna i nie pokazują się w innych porach roku. Jednak apokalipsa zmieniła bardzo wiele w ekosystemie, więc nie jest chyba aż tak wielkim zaskoczeniem fakt, że natknęłam się już na kilka ptaszników. Jednak nigdzie nie mogłam znaleźć ptasznika tygrysiego, co bardzo mnie martwiło. Nie widziałam tych przyjemniaczków już w zeszłym roku, a należą one do moich ulubionych pajęczaków. Dużo czasu minęło zanim w końcu jednego spostrzegłam, na oko miał trochę ponad 7 cm długości, co oznacza że to musi być samica. Byłam tak zajęta pająkiem że w pierwszej chwili nie zwróciłam uwagi na czym siedzi, a w zasadzie na kim... Ptasznik radośnie wygrzewał się na grzbiecie jakiejś wadery.
- Psssst- podeszłam do śpiącego wilka, próbując ją obudzić nie płosząc przy tym pająka - Ej, pobudka -wadera powoli otworzyła oczy- Tylko się nie ruszaj...- nieznajoma obserwowała mnie uważnie gdy podchodziłam do jej grzbietu, ale na szczęście się nie ruszała. Ukąszenie ptasznika tygrysiego nie jest niebezpieczne, nie jest nawet szczególnie bolesne, ale są to pająki dość płochliwe, więc nie chciałam żeby mi uciekł. Zmieniłam się w człowieka i sięgnęłam do torby po przezroczysty pojemnik (tak wiem, trzymam dziwne rzeczy w torbie), po czym powoli przysunęłam go do pająka, drugą ręką popychając go w stronę pojemnika. Sekundę później zadowolona zamykałam wieczko, siadając po turecku na ziemi i podziwiając pająka. Minęło kilka sekund zanim przypomniałam sobie o waderze, która dalej mi się przyglądała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz