niedziela, 10 kwietnia 2016

Od Toxic'a CD Raven'a

Przyłożyłem rękę do rany na karku. Spoglądałem na dłoń, i widząc ze jest pełna mej własnej krwi uśmiechnąłem się pod nosem. W tej chwili cieszyłem się ze umiem leczyć mniejsze rany, tak jak na przykład ta którą ja teraz otrzymałem od tego okropnego anioła. Nie trwało to długo nim rana na moim karku się zagoiła. Pozostawiła za sobą tylko krwawą plamę na bluzie. Będzie następna bluza do kosza. Cóż, mnie na tym tak bardzo nie zależy, jak Raven'owi na jego kurtce. Co on w ogóle w niej widzi? To przecież zwykła skórzana kurtka którą można kupić w sklepie. A nie! Bo to jest kurtka stworzona przez jakiegoś projektanta. Co mnie to niby obchodzi? Nic, a nic. Powoli powstałem z ziemi i otrzepałem się z kurzu. Następnie podążyłem za naszym księciem i tak samo jak on zamknąłem za sobą drzwi. Moim oczom ukazało się pomieszczenie w którym za ściany funkcjonowały stare deski, a za podłogę goły kamień. Widać było ze deski maja już kilka lat i w każdej chwili mogą się rozwalić. Pomieszczenie było większe od poprzedniego, ale nie można powiedzieć że było duże. Rozglądałem się po pokoju i dostrzegłem jakiś włącznik wiec go użyłem. Znów można było usłyszeć ruch jakiejś maszyny.
-Znów coś musiałeś wcisnąć?!
Usłyszałem poirytowany głos Raven'a a następnie zobaczyłem jak nastaje światło w pomieszczeniu. Po czym uśmiechnąłem się pod nosem i odpowiedziałem Raven'owi zadowolony.
-Jak by na to nie patrzeć to światło pod ziemiami to dobra rzecz

<Raven?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz