środa, 20 kwietnia 2016

Od Toxic'a CD Raven'a

Przyznam ze ciało umarlaka nie było dla mnie czym nowym. Ale żeby zdechło (dostało zabite) za ściana to może troszeczkę nowe. Choć już widziałem podobne akcje. Przyglądając się osobę uznałem ze to nie jest człowiek. No może troszku podobne. Pewnie by to było zombie, ale nawet tego nie przypominało. Bardziej jakaś dziwna hybrydę. A hybrydy nie są dobre, jednym dowodem jest to albinoskie coś co najwyraźniej ma mnie dość.
-Wiesz, mam dziwne przeczucie ze one mogą żyć w stadach..
Próbowałem skomunikować Ravenowi, ale najwyraźniej mnie nie słuchał. Bo jak się odwróciłem z powrotem w jego stronę to gdzieś tam łaził. Przewróciłem oczami i nie zwlekając na to ze czerwonooki szukał wyjścia wszedłem sobie w szparę w ścianie. Przy okazji bardziej ja rozrywając, tak by była kapkę większa. Kiedy przedostałem się na druga stronę, dostrzegłem jakieś ciemniejsze, wyższe przejście. Nie miałem zielonego pojęcia gdzie mogło prowadzić, ale z weselnym głosem zawołałem;
-Możliwe ze znalazłem Narnię!
Wychyliłem się za zniszczoną ścianę, która mi teraz posługiwała bardziej za drzwi. Dostrzegłem jak Raven coś tam mówi sam do siebie. Jeżeli się nie mylę to znów o mnie narzeka. Ale w tym monecie nie było to ważne. Nie czekając na towarzysza, powróciłem do norki i zacząłem powoli się przez nią przemieszczać. Im dalej się znalazłem tym wyżej było, i trudniej było złapać oddech. Pewnie zmieszałem w dalsze podziemia. A sam zapach zgnilizny i grzyba przypominał mi zapach śmierci. Pozwólmy sobie to tak nazwać. Kierowałem się w stronę śmierci. Nie mam pojęcia czy kochanek kurteczki za mną polazł czy nie, ale byłem pewien ze nie mam jak się nawrócić. Wiec kontynuowałem moja mała podróż.

<Raven?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz