- Pewnie! Ale od razu mówię, że jutro nie będę w stanie chodzić - zaśmiałem się - Będziesz musiała zrobić mi śniadanie do łóżka.
- Dobrze, dobrze... Zrobię, ale chodź tańczyć - odpowiedziała.
Potańczyliśmy jeszcze trochę, a potem wróciliśmy na nasze poduszki. Odruchowo ją objąłem i wtuliłem twarz w jej włosy.
- Zero?
- Tak kochana?
- A co my będziemy robić przez resztę nocy? - spytała
- Hmmm... Zjadłbym coś - oznajmiłem w końcu - Najlepiej coś sporego.
- To co idziemy jeść? - spytała. Przytuliłem ją bardziej.
- Nie chce mi się - odpowiedziałem.
<Nirvana? Jakoś brakło mi lepszych pomysłów :/ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz