- Nie, nie umiem! Bo tak mi się kurwa podoba! - wydarłam się.
Odwróciłam się gotowa odejść, ale powstrzymał mnie głos basiora.
- Umiesz tylko kląć i uciekać? - spytał z nutką drwiny w głosie.
- Umiem też bić zjebie - wykonałam bardzo zręczny pół obrót i korzystając z zamachu spoliczkowałam Venoma. Zachwiał się robiąc krok w tył. Ja w tym czasie wymierzyłam mu całkiem solidny cios w żołądek szczerząc się z satysfakcją.
- Ofiara losu - zaśmiałam się widząc go zgiętego w pół. A potem nie siląc się na uprzejmości zwyczajnie podniosłam do góry nogę tym samym uderzając swojego "przyjaciela" kolanem w czoło. To mu powinno wystarczyć. Wyminęłam go i nadal się śmiejąc swobodnym krokiem odeszłam. Póki co nie miał jeszcze ochoty mnie znów doganiać. Jedno muszę mu przyznać, udało mu się wprawić mnie w dobry nastrój. Powinnam częściej go bić. To jest tak bardzo zabawne.
- Vest! - usłyszałam za sobą. Brzmiało to jakoś tak śmiesznie słabo. Przewróciłam oczami i zerknęłam przez ramię na irytujące źródło dźwięków.
- Czego? Jeszcze ci mało? - warknęłam momentalnie tracąc dobry humor. Zmieniłam się w wilka szczerząc kły. Jeśli podejdzie dość blisko ugryzę i odlecę.
<Venom?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz