- No to chciałeś jeść,a teraz ci się nie chce? - zaśmiałam się
- A no - też się zaśmiał i ucałował mnie delikatnie.
Siedzieliśmy tak jeszcze dłuższą chwilę a ja postanowiłam podejść do bufetu.
Nalałam sobie troszkę wódki do kieliszka i wypiłam.
Przysiadłam się znów do Zera i zdjęłam buty.
Uśmiechnął się i objął mnie, zaczęło się robić ciemno ale ponieważ zapowiadało się na pokaz fajerwerków więc ciemność mi nie przeszkadzała.
W pewnym momencie Zero wstał i zaczął tworzyć niesamowite obrazki z ognia, które rozpościerały się na bardzo dużą powierzchnię nieba.
Uśmiechałam się z podziwem aż w końcu postanowiłam się przyłączyć.
Zaczęłam tworzyć neonowe wzory, które też robiły wrażenie na publiczności składającej się z naszej watahy.
Zero w pewnym momencie mrugnął do mnie i wiedziałam, że to czas na stworzenie czegoś niesamowitego razem.
Utworzyłam dość duży wzór a on przyłączył swój do mojego. W rezultacie otrzymaliśmy dwa wilki przypominające nas...zaraz,zaraz...to byliśmy my!
Zachwycona otworzyłam usta i uśmiechnęłam się do mojej bratniej duszy.
Resztę wieczoru spędziliśmy na tworzeniu kombinacji na niebie.
Dopiero około 4:00 udaliśmy się na odpoczynek.
- A no - też się zaśmiał i ucałował mnie delikatnie.
Siedzieliśmy tak jeszcze dłuższą chwilę a ja postanowiłam podejść do bufetu.
Nalałam sobie troszkę wódki do kieliszka i wypiłam.
Przysiadłam się znów do Zera i zdjęłam buty.
Uśmiechnął się i objął mnie, zaczęło się robić ciemno ale ponieważ zapowiadało się na pokaz fajerwerków więc ciemność mi nie przeszkadzała.
W pewnym momencie Zero wstał i zaczął tworzyć niesamowite obrazki z ognia, które rozpościerały się na bardzo dużą powierzchnię nieba.
Uśmiechałam się z podziwem aż w końcu postanowiłam się przyłączyć.
Zaczęłam tworzyć neonowe wzory, które też robiły wrażenie na publiczności składającej się z naszej watahy.
Zero w pewnym momencie mrugnął do mnie i wiedziałam, że to czas na stworzenie czegoś niesamowitego razem.
Utworzyłam dość duży wzór a on przyłączył swój do mojego. W rezultacie otrzymaliśmy dwa wilki przypominające nas...zaraz,zaraz...to byliśmy my!
Zachwycona otworzyłam usta i uśmiechnęłam się do mojej bratniej duszy.
Resztę wieczoru spędziliśmy na tworzeniu kombinacji na niebie.
Dopiero około 4:00 udaliśmy się na odpoczynek.
<Zero?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz