poniedziałek, 27 czerwca 2016

Od Ehrendila CD. Lizzy

- To chyba nie jest mój problem - rzuciłem oschle nie patrząc na dziewczynę - Twoja wina. Za głupotę się płaci.
- Auć. Jesteś taki złośliwy... - zaśmiała się tamta. Ewidentnie jest niespełna rozumu. Tylko dlaczego to ja mam cały czas na nią wpadać?
- Czy ty nie myślisz? - spytała Sorrow z wyrzutem. Ona chyba także ma dość Lizzy...
- Ymmmm... Myślę! Czaaaasaaaaami... - odpowiedziała Lizzy nadal oglądając czaszkę ze wszystkich stron - A teraz myślę, że wisicie mi nowego Łebka.
- O czym ty mówisz? My przecież nic nie zrobiliśmy - pokręciłem z niedowierzaniem głową.
- Ciii... No i co z tego? - spytała - To wasza wina, że akurat teraz tędy przechodziliście.
- Nie. Mam dość - warknąłem łapiąc Sorrow za rękę - Idziemy stąd.
Niemal ciągnąc za sobą swoją dziewczynę ruszyłem w przeciwną do Lizzy stronę. Nagle usłyszałem głośny śmiech. Rzuciłem okiem przez ramię żeby sprawdzić co takiego się stało i czy stanowi to zagrożenie. Lizzy z triumfującą miną chowała czaszke do torby. Całą czaszkę...
Zmarszczyłem brwi. Coś ewidentnie tu nie pasowało. Przy tamtej wariatce dzieją się dziwne rzeczy. Tylko co ja jej takiego zrobiłem, że z takim uporem uprzykrza mi życie? Wiele pytań, a odpowiedzi nie mam.
- Ehrendil...? Już dość! Przestań mnie ciągnąć! - zaprotestowała Sorrow. Zwolniłem i puściłem rękę dziewczyny. 
- Wybacz.
- Nie szkodzi. Wiem, że jej nie lubisz - stwierdziła dziewczyna podchodząc do mnie. Przytuliłem ją.
- To mało powiedziane, że jej nie lubię - powiedziałem cicho.
- No czeeeeeeeść gołąbeczki! Tęskniliście za mną? - wzdrygnąłem się słysząc irytujący głos Lizzy. Znowu ona...


<Lizzy?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz