środa, 8 czerwca 2016

Od Erika DO Kogoś

W mieście nie było prawie nikogo. Może i było to zastanawiające ale nie na tyle żeby długo zaprzątać tym sobie głowę. Powoli robiło się ciemno a ja nawet nie wiem po co w ogóle tu przyszedłem. Zaglądałem do paru sklepów ale nigdzie nie było nic godnego uwagi. Wychodząc ze spożywczaka zauważyłem że jacyś pijani goście właśnie wytoczyli się z pobliskiej knajpy i ledwo trzymając się na nogach ruszyli w moją stronę. Wyminąłem ich omal co nie krztusząc się smrodem który roznosili za sobą. Poczułem że któryś z nich chwyta mnie za łokieć.
- Nie pomożesz biednemu, starszemu panu w potrzebie? - odwróciłem się, żeby spojrzeć, który taki mądry szuka kłopotów. Mężczyzna, około pięćdziesiątki, szczerzył się pokazując swoje krzywe i zżółkniałe zęby.
-Może nie dzisiaj - uśmiechnąłem się wymownie i szarpnąłem ręką, żeby mnie puścił ale on dalej uparcie trzymał się mojego rękawa
-No patrzcie jaki niegrzeczny młodzieniec - wybuchnął śmiechem a jego kumple poszli w jego ślady. Przestali jednak kiedy zauważyli że ich 'szef' robi się czerwony. Metalowy naszyjnik zaciskał się na jego tłustej szyi a mężczyzna rozpaczliwie próbował zaczerpnąć powietrza. Jego próby oderwania łańcuszka od swojej krtani na nic się zdały. Rozluźniłem uścisk dopiero, kiedy pijaczyna zaczął się robić siny na twarzy. Jego kumple z przerażeniem w oczach patrzyli to na mnie to na klęczącego teraz na ziemi i charczącego towarzysza.
-No już, spadajcie... -pomachałem im niedbale i poszedłem dalej w swoją stronę.
***
Kilka przecznic dalej zaczęło się robić gwarno. Miałem wrażenie jakby wszyscy ludzie z miasta zebrali się właśnie w tym miejscu. Ponad ich głowami zauważyłem że na rynku stoi jakiś ogromny, kolorowy namiot. Czyżby cyrk? Rozejrzałem się i owszem, na słupie wisiało ogłoszenie o podróżnym cyrku. Pisało też, że przedstawienie zaczyna się o godzinie 22 oraz, że główną atrakcją jest bardzo rzadki, biały tygrys. Spojrzałem na zegarek w telefonie. Było dopiero 15 po 21.
W sumie... Czemu miałbym nie iść?

<Ktoś? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz