wtorek, 28 czerwca 2016

Od Erika CD. Nariel

No cóż... Wszystko to co dotychczas przedstawił nam cyrk, mówiąc krótko, dupy nie urywa. Co prawda w cyrku ostatnio byłem...hmm.. Dawno, aczkolwiek od tamtego czasu prawie nic sie nie zmieniło. Może tylko zwierzęta są teraz mniej zadbane i bardziej zmęczone tym wszystkim. A ludzi to bawiło... Doprawdy żałosne W miare ciekawie zrobiło sie kiedy na arene wreszcie wjechała wielka klatka na kołach. W środku był oczywiście ów biały tygrys. Wreszcie coś co przykuło moją uwagę. Na pierwszy rzut oka wyglądał zwyczajnie ale jego oczy miały niesamowity, niebieski kolor. Tygrys został wypuszczony chociaż nadal przywiązany długim i grubym łańcuchem. Siedząca obok mnie Nariel poruszyła się, żeby zobaczyć jak wielki kot wykonuje różne skoki przez obręcze i inne takie. Chyba jej się podobało, chociaż kto wie. W tych czasach nikt nie ogarnie kobiet... Tygrys niedługo potem zakończył swój występ i treser batem zapędził go do klatki. -I jak... Podobało sie? - spytałem dziewczyny, chociaż nie dlatego, że mnie to jakoś interesowało. Właśnie w tym momencie postanowiłem być miły... -Całkiem całkiem. Po jakimś czasie na arene wyszło jeszcze kilka wytresowanych zwierząt takich jak małpy przebrane w sukienki, siedzące w małych plastikowych autkach... Było to tak idiotyczne, że nawey nie chciało sie na to patrzeć. Przy okazji zauważyłem wyszczerzoną Lizzy stojącą za kotarą, gdzie znikali wszyscy, którzy występowali. Za chwile jednak zniknęła. Ciekawe co znowu kombinuje... W każdym razie niedługo po tym przedstawienie się skończyło a ludzie długo klaskali. Nariel wyśliznęła sie jednak i wyszła na zewnątrz namiotu. Poszedłem za nią. Było już ciemno i chyba coś po godzinie 23. Wreszcie trochę świeżego powietrza w płucach. Wypatrzyłem Nariel 
-Zmywasz sie już? 

<Nariel? Przepraszam że tak długo x3 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz