Weszłam do domu chłopaka. Usiadłam na krześle i zaczęłam błądzić bezmyślnie wzrokiem po jego mieszkaniu. To nie tak, że byłam smutna, …Mój brat… On sobie na to zasłużył, nie ważne za co. Ja wiem, że nie był dobrą osobą… Miałam w głowię totalną pustkę i zastanawiała się co w sumie powinnam teraz czuć. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk otwieranych drzwi.
-Rozumiem, że wzięłaś sobie za punkt honoru łażenie za mną i aż tak łatwo się nie uwolnię. Rzucił oschle.
-No, tak w sumie… chyba jesteś jedyną osobą stąd, którą znam, tak nie tylko z widzenia… Więc chyba nie mam nikogo innego komu bym mogła uprzykrzać życie… Powiedziałam cicho, wgapiając się w swoje buty.
-Mogę cię o coś zapytać? Dodałam po chwili.
-Dobra, byle szybko…
-Dogadujesz się ze swoją rodziną?
-Rozumiem, że wzięłaś sobie za punkt honoru łażenie za mną i aż tak łatwo się nie uwolnię. Rzucił oschle.
-No, tak w sumie… chyba jesteś jedyną osobą stąd, którą znam, tak nie tylko z widzenia… Więc chyba nie mam nikogo innego komu bym mogła uprzykrzać życie… Powiedziałam cicho, wgapiając się w swoje buty.
-Mogę cię o coś zapytać? Dodałam po chwili.
-Dobra, byle szybko…
-Dogadujesz się ze swoją rodziną?
<Raven ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz