No cóż.... Nie dostałam tego czego chciałam. Hmm.... Może trochę źle się do tego zabrałam? Naaah, nie zrobiłam nic złego. Nikt nie zginął ani nawet nie został ranny i nawet nie zepsułam drzwi do tej głupiej szopy. A jedna broń mniej czy więcej... co mu za różnica. Chętnie położyłabym swoje lepkie łapki na tym nożyku do masła którym mnie straszył. Wyglądał baardzo interesująco, niewykluczone że byłby w sam raz do mojej misji! Hihihi. No ale to nie jest jakoś super istotne w tym momencie. Mam czas hehe. Hmmm.... Słoneczko już zdążyło wyjść, oh jakże ten czas leci! Pora znaleźć sobie zajęcie. Poooomyślmyyy..... O! Wiem! Wyjęłam z torby mojego starego druha- Łepka, żeby sobie z nim pogadać
- No cześć mordko! Co u ciebie?- spytałam radośnie wilczą czaszkę, którą oczywiście musiałam trzymać, bo niestety ten idiota nie mógł sobie znaleźć reszty ciała.
- W końcu świeże powietrze! Jak mogłaś trzymać mnie w tej zapyziałej torbie przez tyle czasu! Obiecałaś mi nową! Nie będę żyć w takich warunkach!- krzyczał mój pustogłowy przyjaciel tym jego śmiesznym, sztucznie niskim głosem, kłapiąc szczęką
- Spokojnie, bo ci się śrubki obluzują, załatwię ci tą głupią torbę okej? - westchnęłam- co ja mam teraz zrobić Łepek? Głupi długouchy nie chce mi dać ŻADNEJ broni, a wiesz że jej potrzebuję!
- Oh, a więc to tak. Nie mam zamiaru ci pomagać dopóki nie dostanę mojej torby! I już ci mówiłem że masz zapomnieć o tej sprawie. Kiedy to było? 93 życia temu! DZIEWIĘĆDZIESIĄT TRZ.. - nie zdążył dokończyć bo rzuciłam nim gdzieś między drzewa.
- Auć! Co do... - rozległ się głos- zdecydowanie nie Łepkowy. Najwyraźniej ktoś oberwał od tego pustego czerepa! Haha! Chociaż do czegoś się przydał! Podniosłam się z ziemi, otrzepując się z trawy i reszty brudu i ruszyłam w stronę z której dochodził głos. Okazało się że ofiarą tego jakże niefortunnego zbiegu wydarzeń była dziewczyna długouchego, który swoją drogą właśnie stał obok niej, najwyraźniej pytając czy nic jej nie jest. Na mój widok oczywiście natychmiastowo spochmurniał (lekko mówiąc)
- Znowu ty? - ah, ten chłód w jego głosie. Zignorowałam dość oczywiste pytanie, ruszając do Łepka, który leżał w krzakach, nie chciałam nim trafić w coś tak twardego, mogło mu się coś stać.
- Przepraszam mordko, wiesz że nie wolno ci mówić o TYM. Nie gniewaj się ok? Dostaniesz swoją nową torbę - moja biedna mordka nie odpowiedziała, patrząc na mnie oczodołami z lekkim wyrzutem, miał połamaną szczękę. Odwróciłam się do parki, która była odpowiedzialna za popsucie Łepka - I coście narobili?! Łepek nie może mówić! I jak ja mam to naprawić?!
<Ehrendil? Sorrow? Sorry że długo i trochę bez sensu, no ale wersja nr 1 przepadła bezpowrotnie>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz