sobota, 11 czerwca 2016

Od Lilith CD. Raven'a

Popatrzyłam na swoje już za niedługo ofiary. Przez chwilę zastanawiałam się czy w zmienić się w cień czy wziąć nóż ale w końcu zdecydowałam że pierwsza opcja jest ciekawsza więc tak też uczyniłam co już na wstępie poskutkowało wybuchem paniki wśród ludzi którzy zaczęli uciekać we wszystkie strony świata .
-Pilnuj mi noża! Krzyknęłam do trupa w którego był wetknięty i ruszyłam się bawić. Korzystając z tego że jako cień mam większą siłę pierwszemu po prostu skręciłam kark walnęłam nim o okno zbijając przy tym szybę. Normalny szary człowiek który zasłużył na normalną szarą śmierć. Druga była dziewczyna typu ‘’nie jestem taka jak wszystkie” No. Teraz już nie była ponieważ wokół szyi miała owinięte niczym gustowny szaliczek swoje własne jelito. Trzeci skończył nadziany na kawałek zardzewiałej rynny, wyglądał jak szaszłyk… Z dużą ilością ketchupu. Czwórka i piątka zamienili się głowami, do prawdy zabawnie wyglądał stary menel z głową licealistki i na odwrót. Dwójka ostatnich wykazała się niestety większą bystrością umysłu niż ich poprzednicy ponieważ zaczęli uciekać tyko że przy jednym z nich wydały się brak ćwiczeń i zerowa kondycja więc dopadłam go szybko robiąc z niego krwawą papkę. Z ostatnim było trochę trudniej lecz po chwili gonitwy również był zdany na moją łaskę. Siedziałam na nim przyciskając mu kawałek rozbitego szkła do szyi. Jak by ktoś patrzył na to z tyłu to mogło wyglądać to lekko dwuznacznie. Facet miał maskę… To było trochę dziwne
-C-czekaj! Lilith! Wysapał ochrypłym głosem. Odsunęłam się od niego na dźwięk swojego imienia. Skąd on wie jak się nazywam! Gość korzystając z tej chwili podciągną rękaw swojej koszuli do góry. Miał na ramieniu tatuaż watahy wilków przemiany. Taki sam jak mam ja… I ściągnął maskę z twarzy. To co zobaczyłam przebiło moje wszelkie oczekiwania… Przede mną leżał mój brat. Mój przeklęty brat z tej całej przeklętej rodziny! Dobrze wiem czego on chciał… 
-NIE WRÓCE TAM! Nie wrócę! Słyszysz ! Dajcie sobie wreszcie spokój z szukaniem mnie! Wykrzyczałam mu w twarz.
-Heh naiwna siostrzyczko… Rzucił oschle czując że już mu nie zagrażam.-Myślisz że ktokolwiek chce cie tam jeszcze widzieć. Miałaś swoją szansę rok temu jak do ciebie przyszedłem. Pamiętasz? Za dezercje w naszej watasze kara jest najwyższa. Nie myślałem że znalezienie cie okaże się tak proste!… Wiem że nie jesteś w stanie mnie zabić..Ale ja przyszedłem wykonać wyrok ojca!
Chwycił kawałek pobitej szyby i zamachną się nim kierując w moją głowę lecz w połowie ręka mu opadła. Dźgnęłam go raz w szyję, późnij w głowę, oczy, śmiejąc się przy tym… Nie wiem dlaczego ale to, że go zabiłam i jest ich o jednego mniej napawało mnie jakąś chorą satysfakcją
-Ja nie zabiję!? Nic dla mnie nie znaczycie! Nie chce mieć nic wspólnego z moją pie*rzoną rodzinką!! Obyś zdechł w piekle! Zakończyłam swoją przemowę wciąż wbijając mu szkło w różne części ciała do czasu gdy przestał już przypominać człowieka. Wróciłam do ludzkiej postaci i usiadłam obok wgapiając się w niego bezmyślnie. Nagle usłyszałam za sobą kroki.


< Raven? Chyba trochu przesadziłam xd>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz