wtorek, 14 czerwca 2016

Od Vestarii CD. Maylo

- Dokładnie to co usłyszeliście. - odparł Zero.
- Ale ja świetnie sobie sam poradzę! - zaprotestowało to małe coś.
- Ja mam ciekawsze rzeczy do roboty niż niańczenie bachorów! - dodałam - Sam se go adoptuj, a nie mi dzieciaka sprzedajesz.
- Uważaj na język Vest. Zapominasz kto tu rządzi. - upomniał mnie Zero. W odpowiedzi pokazałam mu środkowy palec.
- Wal się dupku. - odwróciłam się i odeszłam. Mam w dupie to, że Alpha i tak dalej. Może sobie mnie nawet wywalić. Nie dbam o to. Za sobą usłyszałam szybkie kroki dzieciaka.
- Czego smarkaczu? - rzuciłam przez ramię.
- Zwolnij, bo nie nadążam - zarządał - Jestem Maylo. A Zero powiedział, że mam za tobą iść.
- Sukinsyn... - wymamrotałam - Nie chce mieć z tobą nic do czynienia, jasne?! Nie dotykasz moich rzeczy, nie szlajasz sie mi po domu, nie gadasz bez sensu, nie zawracasz mi głowy głupotami, nie bawisz się moimi zabawkami i nic ode mnie nie chcesz, jasne? - spytałam wściekła.
- Dobrze, dobrze... Czyli jednak pozwolisz mi u siebie mieszkać?
- Cholera jasna... Już łamiesz zasady. Niby co mam innego zrobić, co?! No co?!
- Nie wiem...
Korzystając z faktu, iż posiadałam ręce wyciągnęłam telefon i wysłałam do Rey bardzo 'łzawego' SMS'a opisującego jak bardzo nie chcę być niańką. Potem schowałam telefon do kieszeni.
- Fajny numer. Skąd go masz? - zamrugałam starając się ogarnąć o co pyta bachor.
- O czym pieprzysz?
- O tym. - wskazał mój nadgarstek. Przycisnęłam rękę do uda ukrywając tatuaż przed wzrokiem.
- Nie interesuj się dzieciaku. - rzuciłam oschle.
- Jak chcesz 24601.
Zatrzymałam się gwałtownie.
- Nigdy tak do mnie nie mów! - warknęłam na Maylo. Chłopak podniósł do góry ręce.
- Wyluzuj...
- Nie.
- Bo?
- Bo nie.
Tymczasem dotarłam do swojej zasyfionej jaskini. Wlazłam do środka i rozejrzałam się. Wszędzie walały się moje ubrania, resztki jedzenia, papiery i ogólny syf.
- Tak mieszkamy? - spytał chłopak.
- A co? Wille byś chciał?!
<Maylo?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz