- Interesujące - mruknąłem obojętnie.
Mam gdzieś zarówno tę dziewczynę jak i jej problemy. Nic mnie nie obchodzi jej irytująca osoba. Oblizałem się wycierając dłonie w spodnie. I tak są do niczego. Przeciągnąłem się i ściągnąłem z ramion swoją skórzaną kurtkę. Zaraz potem koszulę, nadal nic sobie nie robiąc z obecności Lilith. Rozwinąłem skrzydła i najzwyczajniej w świecie poleciałem do domu. Bez słowa czy czegokolwiek innego.
Wylądowałem na dachu gospody w której aktualnie mieszkam i przez okno dostałem się do swojej malutkiej kawalerki. Tylko łazienka i salono-sypialnia łączona z kuchnią. Westchnąłem sobie cicho wspominając willę w Hadesie. Ładna jest. I całkiem ogromna. Ale wracając... Zdjąłem z siebie zakrwawione ubrania i polazłem pod prysznic. Jakoś tak lubię być czysty i zadbany. Takie tam przyzwyczajenia z domu. Jednak nie dane mi było relaksować się długim, ciepłym prysznicem, bo ledwo tylko udało mi się doczyścić z krwi, a już ktoś zapukał w drzwi. Zakręciłem wodę i mamrocząc przekleństwa owinąłem się ręcznikiem. Po chwili, bardzo zirytowany otwierałem drzwi mojemu "gościowi".
- Czego?!
- Ymmm.... Cześć. Mogę u ciebie troszkę zostać? - spytała. Ta sama co zawsze. Lilith. Znowu.
Zmrużyłem oczy przyglądając jej się.
- Nie masz nic ciekawszego do roboty?
- Nieee...
- Niech no stracę - mruknąłem otwierając drzwi szerzej. Zabrałem sobie czyste ubrania i znów zamknąłem się w łazience. Bądź co bądź nawet niechcianych gości przyjmuje się w czymś ładniejszym niż zwykły, biały ręcznik zawiązany na biodrach.
<Lilith? xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz