W drodze powrotnej nie napotkaliśmy żadnych przeszkód. Przemierzaliśmy las w dość cieplej pójdzie. Niestety moja odpornośc nie jest wiele warta, wiec tak czy siak juz mam przeziębienie. Przez JEDEN zimny prysznic. Zaczynało mnie o męczyć. Na szczęście tym razem miałam kogoś kto by o mnie zadbał. Uśmiechnęłam się pod nosem i spojrzałam na partnera. Wyglądał lekko zaniepokojony i rozbawiony w tym samym czasie.
-Nie mogę się doczekać aż wyzdrowieje i pójdziemy po pływać
Powiedziałam zadowolona wiedząc ze jezioro będzie niedługo wystarczajaco ciepłe by można było w nim pływać. Niestety po tym pięknym zdaniu musiało mnie odwiedzić następne kichnięcie w towarzystwie kszypania.
-Lepiej wyzdrowiej, a potem myśl o zabawie
Powiedział lekko rozbawiony Ehrendil patrząc na mnie jak na niewinne stworzonko. Jak juz dotarliśmy do celu od razu pozbyłam się zbędnych ubrań i w koszulce i bieliźnie powędrowałam do łóżka.
-Ehreendiil~ a możesz zrobić kakauko?
Zapytałam przykryta po brodę, robiąc szczenięce oczka.
<Ehrendil? Sry ze bez sensu i ze tak późno. Postaram sie powrócić z nieaktywności.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz