sobota, 11 czerwca 2016

Od Zero CD. Nirvany

- No to co teraz? - spytałem
- A źle ci się tutaj siedzi?
- No... Nie. Jest fajnie. Ale ja jestem istotą która generuje energię. Wiesz przecież. Siedzenie i nic nie robienie prawie nigdy mi dobrze nie robi.
- Wiem... - westchnęła Nir wstając.Widać było, że jest zawiedziona. Przytuliłem ją.
- Przepraszam kochanie... Popsułem urok chwili.
- Nie szkodzi - zbyła mnie.
Otworzyłem usta, żeby coś powiedzieć, ale nagle wpadł na nas Toxic. Wyglądał jakby zobaczył ducha albo gorzej.
- Zero! Atak! Jeźdźcy Apokalipsy jadą!
- Spokojnie Toxic. Powiedz mi powoli co się dzieje.
- Nie ma czasu! Watahę nam rozwalą!
- Dobrze. Idę tam. Odprowadź Nirvanę do domu i dołącz do mnie, jasne? - spytałem upewniając się, że zrozumiał. Ten energicznie pokiwał głową "na tak".
- Ale ja mogę pomóc! - wtrąciła Nir.
- Poradzę sobie z tym. Nie musisz ryzykować. Zostań w domu i zaczekaj aż wrócę - pocałowałem ją w czoło i odwróciłem się. Odbiegłem po paru krokach zmieniając się w wilka. Pół terenu watahy przesadziłem wielkimi skokami, drugie pół przemierzyłem ostrożniej szukając wrogów. Gdzieś tutaj muszą być...

<Nirvana?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz