Przechadzałam się pod namiotem, dookoła było wiele ludzi a powietrze stało się ciężkie i nie świeże . Poczułam, że kręci mi się w głowie jednak nie zamierzałam wyjść. Zaciekawienie białym tygrysem było zbyt silne. Usiadłam więc oddychając głęboko.
–No, w takiej pozycji to raczej nic nie zobaczę. –Uśmiechnęłam się do siebie ale zanim zdążyłam się podnieść ktoś klapnął obok mnie. Spojrzałam na niego. –Słabo panu? –Spytałam kapkę zdziwiona .
-Nie po prostu stanie jest zbyt upierdliwe. –Odparł znudzony.
-Aha… ale tak nic pan nie zobaczy(przyszedł sobie posiedzieć czy co ).- Zdziwienie wzrosło.
- Erik jestem. – Przedstawił się (zmył moje pytanie …jak miło).
-Nariel. –Zerknęłam na niego z ukosa. – Nie mogę się doczekać kiedy pokarzą tygrysa. – Powiedziałam już bardziej przyjaźnie.
-A więc ty tak, że przyszłaś go zobaczyć . –Oparł głowę na kolanach.
-No. –Palnęłam z entuzjazmem. –Pierwszy raz jestem w cyrku, a więc porządnie się nakręciłam.
- Pierwszy raz? To co w takim razie robiłaś w dzieciństwie? –Obróci ł się w moją stronę.
-Cicho już się zaczyna.- Podskoczyłam potrącając przy tym kilka osobników.
-…- Erik powoli podniósł się do pionu. Na arenie przed widzami stanął przesadnie kolorowy jegomość ,przez pierwszych kilka minut robił z siebie idiotę, a potem niezwykle ubawiony swoją głupotą odszedł. Zdecydowanie byłam zawiedziona, swój humor odzyskałam dopiero w tedy, kiedy lwy wyryczały do re mi fa sol… podczas tego występu co chwilę zerkałam na Erika ale on nadal utrzymywał swój poker face. Dopiero kiedy przez żelazną klatkę wyszedł potężny lśniąco biały tygrys jego twarz się ożywiała.
–No, w takiej pozycji to raczej nic nie zobaczę. –Uśmiechnęłam się do siebie ale zanim zdążyłam się podnieść ktoś klapnął obok mnie. Spojrzałam na niego. –Słabo panu? –Spytałam kapkę zdziwiona .
-Nie po prostu stanie jest zbyt upierdliwe. –Odparł znudzony.
-Aha… ale tak nic pan nie zobaczy(przyszedł sobie posiedzieć czy co ).- Zdziwienie wzrosło.
- Erik jestem. – Przedstawił się (zmył moje pytanie …jak miło).
-Nariel. –Zerknęłam na niego z ukosa. – Nie mogę się doczekać kiedy pokarzą tygrysa. – Powiedziałam już bardziej przyjaźnie.
-A więc ty tak, że przyszłaś go zobaczyć . –Oparł głowę na kolanach.
-No. –Palnęłam z entuzjazmem. –Pierwszy raz jestem w cyrku, a więc porządnie się nakręciłam.
- Pierwszy raz? To co w takim razie robiłaś w dzieciństwie? –Obróci ł się w moją stronę.
-Cicho już się zaczyna.- Podskoczyłam potrącając przy tym kilka osobników.
-…- Erik powoli podniósł się do pionu. Na arenie przed widzami stanął przesadnie kolorowy jegomość ,przez pierwszych kilka minut robił z siebie idiotę, a potem niezwykle ubawiony swoją głupotą odszedł. Zdecydowanie byłam zawiedziona, swój humor odzyskałam dopiero w tedy, kiedy lwy wyryczały do re mi fa sol… podczas tego występu co chwilę zerkałam na Erika ale on nadal utrzymywał swój poker face. Dopiero kiedy przez żelazną klatkę wyszedł potężny lśniąco biały tygrys jego twarz się ożywiała.
<Erik?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz