No i co tu teraz robić… Nie no, nie będę bezczynnie siedzieć i czekać aż
on się obudzi! Ruszę się gdzieś! W tej części miasta jeszcze nie byłam
więc trzeba pozwiedzać! Po cichu wyszłam z jego mieszkania i ruszyłam
przed siebie. Zapach jedzenia wydobywający się z tych wszystkich budek
od razu poprawił mi humor. Jestem osobą, która nie ma w zwyczaju zbyt
długo przejmować się jedną rzeczą, więc już po chwili biegania między
jednym stoiskiem z lodami a drugim totalnie zapomniałam o zdarzeniach
poprzedniej nocy. Pół dnia łaziłam po mieście oglądając różne rzeczy.
Zbliżał się wieczór. Już miałam zawracać gdy zauważyłam tłum ludzi i
usłyszałam krzyki dochodzące z baru. Podeszłam sprawdzić co jest
przyczyną tej całej radości. A no tak! Ale jestem głupia! Przecież
dzisiaj jest mecz! I to ważny! Nie za bardzo uśmiechało mi się jednak
stać w tym tłumie pomiędzy pijanymi starymi dziadami, jednak pozycja
mecz wydała mi się obowiązkowa… Tyle, że ja nie mam telewizora… I o
kur-! Nagle przypomniało mi się, że właścicielka domu, u której
wynajmowałam pokój wróciła wczoraj z wakacji… A ja zapomniałam płacić
czynszu za prąd, wodę, wyprowadzać jej psa i zostawiłam tam niezły
bałagan… Ojć… No to domu nie mam już również! Ale przecież! Mogę wrócić
do Ravena!!! Jeszcze oficjalnie mnie nie wywalił więc… Może się uda!
Ruszyłam w stronę domu chłopaka, po drodze olśniło mnie jeszcze by
capnąć pizze na film. Na dworze było już ciemno. Stanęłam pod jego
drzwiami i zapukałam. Po chwili otworzył i popatrzył na mnie z żądzą
mordu.
-No cześć! Bo wiesz, dzisiaj jest ten mecz i w ogóle, a ja mam pizze! I
mogłabym obejrzeć to u ciebie?? Plis! Popatrzyłam na niego wzrokiem
szczeniaka.
<Raven? To całe Euro uderzyło mi do głowy xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz