-Alis!?
Prawie że krzyknąłem jej imię, co spowodowało że większość ludzi którzy
byli w sklepie spojrzeli w naszym kierunku. Nie przejmowałem się za
bardzo, gdyż Alis właśnie odpłynęła. Udało mi się ja złapać nim uderzyła
w ziemie. Powoli położyłem jej ciało na ziemi, klękając i kładąc jej
głowę na kolana. Po nie którzy ludzie zaczęli coś do siebie szeptać
nawzajem. Ja byłem bardziej zajęty rozmyślaniom nad tym co się stało.
"Ktoś jej coś zrobił?! A może to był jakiś przedmiot? Albo coś innego?"
Zacząłem się rozglądać do okoła za przyczyną zemdlenia Alis.
Przeglądałem wszystko i wszystkich mając nadzieje ze coś znajdę. Ten
czyn wzbudził u osobach w sklepie jeszcze więcej dziwnych podejrzewań,
przyprawiając otoczenie o szum stworzony przez ilośc szepczących ludzi.
Dostrzegłem tez małego chłopca stojącego obok swojej mamy. W
przeciwieństwie do reszty nie szeptał, a do moich uszu dotarł jego głos.
-Mamusiu, a co on jej zrobił?
-Nie wiem kochanie, ale nie zbliżaj się..
Spojrzałem na matkę z wrogim wzrokiem, na co cofnęła się z dzieciakiem.
Zezłościło mnie to ze mnie oskarżają choć nic nie zrobiłem, a to co mnie
jeszcze bardziej zezłościło był fakt ze nawet sam nie wiedziałem co się
stało i noc nie mogłem wymyślić. Chwyciłem się za głowę mając nadzieje
ze coś wymyślę, spoglądając na Alis. Nie miałem żadnego pojęcia co jej
się mogło stać ze zemdlała. Po jakimś czasie dziewczyna zaczęła się
przebudzić. A jak trochu otwarła oczy to postanowiła usiąść. Spoglądałem
na nią zaniepokojony mając nadzieje ze jej nic nie jest, choć zemdlała
co nie wróży nic dobrego.
<Alis? Sry ze tak długo ;-; >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz