poniedziałek, 27 czerwca 2016

Od Lizzy CD. Ehrendila

Po tym jak długouchy i jego panna sobie poszli pozostawiając mnie i rannego łepka postanowiłam spróbować starej sztuczki, która mogłaby naprawić mojego przyjaciela. Skupiłam się na czaszce, która zaczęła się rozmywać i na przemian tracić i odzyskiwać ostrość, po jakichś 4 sekundach łepek był jak nowy. Daaawno nie cofałam czasu w ten sposób, kiedyś było to dużo mniej męczące.
- Wiesz że to była twoja wina, powinnaś iść i przep..- zadowolona szybko wepchnęłam czerep do torby, nie dając mu nawet dokończyć. Jak zwykle, według niego wszystko jest moją winą. Pff... W podskokach ruszyłam za zakochaną parką, wciąż nie mam nic ciekawszego do roboty, poza tym nie wiem jak się nazywają, a skoro ja się już przedstawiłam to oni powinni też, co nie? Oczywiście kiedy tylko długouchy mnie usłyszał zaczął się irytować, jego dziewczyna z resztą też. A ja przecież się ładnie przywitałaaam. Eh, niektórym nie dogodzisz.
- Oj no dajcie spokój, nie cieszycie się na mój widok?
- Ani trochę. - odpowiedziała dziewczyna długouchego
- Tak czy siak, chciałam przekazać że łepek się nie gniewa że go połamałaś, i że ma nadzieję że cie nie uszkodził- wyjaśniłam z uśmiechem, zarówno długouchy jak i jego dziewczyna wyglądali na odrobinkę zbitych z tropu.
- Dzięki... A teraz możesz zostawić nas w spokoju?
- Jeszcze tylko powiedz jak się nazywasz, bo "dziewczyna długouchego" jest trochu przydługie i niewygodne
- Sorrow- padła krótka odpowiedź. A rzeczony długouchy wydawał się niezadowolony ze swojego nowego przezwiska.
- Okej, więc Sorrow, długouchy, życzę miłego dnia- wyszczerzyłam się i poszłam w swoją stronę, chichrając się. Obydwoje byli zaskoczeni że tak łatwo się mnie pozbyli. Przeszłam tak parę metrów, kiedy coś dziwnego zaczęło dziać się z aurą mojego Łepka (tak, łepek też ma emocje, nie wiem skąd i dlaczego, ale je ma).
- Coś nie tak?- spytałam wyciągając go z torby, emocje które go otaczały, zazwyczaj dość jednolite i monotonne, co chwila się zmieniały, w dość dziwny sposób. To może nie mieć sensu dla kogoś kto nie widzi emocji, ale wyglądały tak jakby się cofały i załamywały. Nie dostałam też odpowiedzi na moje pytanie, poczułam tylko jakby Łepek wysysał z okolicy całe ciepło, a po sekundzie niewidzialna siła posłała mnie z powrotem te kilka metrów w tył, razem z falą zassanego ciepła. Przetoczyłam się po ziemi, na szczęście nie trafiając na żadne drzewo, gdy po kilku kolejnych sekundach nic niepokojącego się nie stało wróciłam do miejsca gdzie został Łepek. I zamiast mojej czaszki znalazłam zwłoki. Konkretniej ciało wilka, w dość zaawansowanym stadium rozkładu, pozbawione już oczu, z płatami gnijącego mięsa odpadającymi od połamanych żeber, resztki skóry i futra- które kiedyś chyba było ciemnofioletowe- wyglądały jakby ktoś je stopił, podobnie jak tylne łapy, które bardziej niż cokolwiek przypominały zastygniętą kałużę, z wystającymi tu i ówdzie kawałkami kości. Na pierwszy rzut oka widać że ten wilk umarł w strasznych męczarniach, nawet jeszcze unosiły się nad nim resztki bólu i cierpienia które czół zanim zmarł, to tylko malutka cząstka tego co czół a i tak przyprawiała mnie o zawroty głowy. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się cofnąć czegoś w czasie aż tak daleko. Jak można się domyślić to jest Łepek z czasów zanim został moim Łepkiem. Cofnął się prawie aż do masakry.
- CO TO JEST?!- usłyszałam krzyk Sorrow, która razem z długouchym dopiero co wyłoniła się z pomiędzy drzew, pewnie ta fala ciepła ich zaintrygowała, albo coś...
- A jak myślisz głuptasku. Zwłoki - odparłam ze śmiechem

<Długouchy? :3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz