środa, 30 marca 2016

Od Alissy CD. Raven'a

Niemal sparaliżowana patrzyłam  jak chłopak uderza swojego, jak wywnioskowałam, brata.  Widziałam spojrzenia ludzi, gdy wściekły Raven- a raczej Azeroth- wychodził. Przestraszone spojrzenia. W sumie trudno się dziwić- cios wyglądał boleśnie. Zastanawiałam się czy iść za nim, czy dać mu najpierw trochę ochłonąć. Miałam milion pytań, ale uznałam, że lepiej będzie chwilę zaczekać. W końcu postanowiłam podejść do blondyna, który już prawie doszedł do siebie.
-Umm… Jesteś bratem Ravena, prawda?
-Masz na myśli Azerotha? Tak, prawda-odpowiedział z uśmieszkiem.
-Jestem Revenlock. A ty to…?
-Alis- przedstawiłam się.- Więc… czym go tak wkurzyłeś?- Revenlock się zamyślił.
-To długa historia, stare dzieje… A zresztą niech braciszek sam ci opowie!
-Tylko że właśnie polazł sobie w diabły- zauważyłam, patrząc w kierunku drzwi.
- No prooszę!- Spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym „I co ja mam z tobą zrobić?”.
-Naprawdę uważam, że sam powinien ci przekazać tyle ile będzie chciał. Poza tym, na co ci ta informacja?
-Zwykła, ludzka ciekawość.- Revenlock się roześmiał.
-Mało przekonujący argument.- Dobra, spróbujmy inaczej.
-To chociaż pomóż mi go znaleźć- poprosiłam, patrząc błagalnie.
-Ale zdajesz sobie sprawę jak on zareaguje jeśli mnie zobaczy?- Zaklęłam pod nosem. O tym nie pomyślałam.
-To może przynajmniej masz jakiś pomysł gdzie on mógłby pójść?- Ostatnia deska ratunku…
-No raczej nie bardzo… Bóg wie gdzie go poniosło- stwierdził. Noż kurde!
-W takim razie poradzę sobie sama. Żegnaj, Revenlock.- Obróciłam się i ruszyłam do drzwi.
-Miło było cię poznać!- usłyszałam zanim je zamknęłam. Hm… Gdzie on mógł pójść… Rozglądałam się uważnie, sprawdzałam każdą uliczkę. Przeszłam w ten sposób chyba połowę miasta, ale po Ravenie nie było śladu. Zaczęłam się wkurzać.
-No gdzie cię wcięło?!- krzyknęłam sfrustrowana, wyżywając się na jakimś niewinnym kamieniu. Westchnęłam zrezygnowana i postanowiłam wrócić do gospody. Gdy już wydawało mi się, że jestem niedaleko, wylądowałam w jakimś zaułku, którego na pewno wcześniej nie mijałam. Zmarszczyłam brwi.
-Znowu się zgubiłam…? –pomyślałam na głos. Nagle moją uwagę przyciągnął jakiś błysk bieli na dachu. Hmm… ? A to ciekawe…  Zaczęłam kombinować jak się wspiąć na ten dach. Sama nie wiem, jak tego dokonałam, ale z pomocą rynny i okien jakoś się udało. Na szczęście wysiłek się opłacił- Raven jak gdyby nigdy nic siedział sobie na dachu.
-Ty!- krzyknęłam. Patrzył na mnie nieco zaskoczony.
-Co ty… sobie... wyo… brażasz… ?!- wysapałam, z trudnością łapiąc oddech.
-No proszę, znalazłaś mnie- rzucił. Usiadłam koło niego, dysząc ciężko.
-Oczywiście! Mnie się tak łatwo nie pozbędziesz. Nie bez wyjaśnień- powiedziałam gdy już mogłam normalnie oddychać.
-Jesteś prawie tak samo uparta jak mój brat.
-Tak, tak, to już wiemy… A teraz opowiadaj, panie Azeroth. Bo jak nie, to przysięgam, że zrzucę cię z tego dachu- "zagroziłam", dobrze wiedząc, że i tak nigdy bym tego nie zrobiła.

<Raven?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz