- Oficjalnie otwieram obchody Święta Wiosny - powiedziałem zabierając ją na parkiet.
Potańczyliśmy trochę, a potem poszliśmy do szwedzkiego stołu napić się czegoś i ewentualnie zjeść. Chwyciłem za pysznie wyglądające ciasto. Smakowało tak, jak wyglądało. Wybornie.
- Smakuje ci? - spytała Nirvana.
Uśmiechnąłem się do niej ciepło.
- Jest przepyszne.
- Na tyle, że musiałeś sobie zostawić na później? - spytała ze śmiechem. Delikatnie sięgnęła palcem do kącika moich ust i starła trochę czekolady. Ja też się zaśmiałem.
- Najwidoczniej. Masz ochotę się czegoś napić?
- A ty?
Przyjrzałem się dostępnym rodzajom napojów.
- Co powiesz na oranżadę?
- Brzmi dobrze.
Już po chwili podawałem dziewczynie kubek.
- To teraz chodźmy sobie usiąść - powiedziałem wskazując na poduszki na ziemi.
<Nirvana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz