No i to by było na tyle. Obstawiam że więcej Vest nie zobaczę. Wzruszyłam ramionami na swoje myśli. Tak już bywa. Mam coś do roboty? Przeszłam się po pomieszczeniu. Nie, nie, nie. Absolutnie nic... O... a to skąd tu się wzięło? Wyciągnęłam zza szafki książkę. Hmm... Nie kojarzę tego. Przewertowałam kilka pierwszych stron. W zasadzie czemu nie? Nic lepszego nie mam do roboty, mogę po prostu czytać. Oh wiem, jestem potwornie nudna. Cóż, nie każdy ma to szczęście by przeżywać niesamowite przygody i ocierać się o śmierć na każdym kroku, by wywalczyć sobie swój happy ending. Nie wiem czy w ogóle chciałabym się w coś takiego bawić. Kiedyś próbowałam. To był złyy pomysł. Rozsiadłam się na łóżku i zabrałam za czytanie. Jeśli można tak to nazwać. Książka nie miała tytułu, do tego była chyba napisana w innym języku. Dlaczego chyba? Bo cześć słów była całkiem zwyczajna, ale niektórych w ogóle nie mogłam zrozumieć. Wygląda na to że zajmie mi trochę czasu ogarnięcie o co chodzi.
Coś mnie obudziło. Kiedy zasnęłam? Sama nie wiem. Przetarłam oczy, co mnie obudziło? Rozejrzałam się. Trochę za ciemno żeby coś zauważyć, więc zaczęłam nasłuchiwać. Przez kilka chwil była cisza. Nagle poczułam jak coś się porusza przy mojej nodze, zanim w ogóle zorientowałam się co to odruchowo wyskoczyłam z łóżka. Uh.... Wyskoczyłam to chyba złe słowo, zważywszy na to że wylądowałam na ziemi zaplątana w prześcieradło. Przy okazji to co mnie wystraszyło także spadło z łóżka z cichym stuknięciem. Telefon... Telefon? Nie mam przecież telefonu... Wpatrywałam się w podświetlony ekran. Jeśli nie jest mój to pewnie Vest. Pewnie będzie chciała go odzyskać. Podniosłam się z ziemi. Dlaczego ktokolwiek miałby pisać lub dzwonić do kogoś o trzeciej w nocy? No cóż. Nie moja sprawa. Odłożyłam telefon na stół. Diabelskie urządzenie... Teraz już raczej nie zasnę. Może spacer? Zmieniłam się w wilka i wyszłam na zewnątrz. Godzinę mogę spokojnie połazić zanim ktokolwiek się obudzi, mam nadzieję. Rano spróbuję się dowiedzieć czy Vest jest jeszcze gdzieś w okolicy.
Coś mnie obudziło. Kiedy zasnęłam? Sama nie wiem. Przetarłam oczy, co mnie obudziło? Rozejrzałam się. Trochę za ciemno żeby coś zauważyć, więc zaczęłam nasłuchiwać. Przez kilka chwil była cisza. Nagle poczułam jak coś się porusza przy mojej nodze, zanim w ogóle zorientowałam się co to odruchowo wyskoczyłam z łóżka. Uh.... Wyskoczyłam to chyba złe słowo, zważywszy na to że wylądowałam na ziemi zaplątana w prześcieradło. Przy okazji to co mnie wystraszyło także spadło z łóżka z cichym stuknięciem. Telefon... Telefon? Nie mam przecież telefonu... Wpatrywałam się w podświetlony ekran. Jeśli nie jest mój to pewnie Vest. Pewnie będzie chciała go odzyskać. Podniosłam się z ziemi. Dlaczego ktokolwiek miałby pisać lub dzwonić do kogoś o trzeciej w nocy? No cóż. Nie moja sprawa. Odłożyłam telefon na stół. Diabelskie urządzenie... Teraz już raczej nie zasnę. Może spacer? Zmieniłam się w wilka i wyszłam na zewnątrz. Godzinę mogę spokojnie połazić zanim ktokolwiek się obudzi, mam nadzieję. Rano spróbuję się dowiedzieć czy Vest jest jeszcze gdzieś w okolicy.
<Vest? Yup. BRAK pomysłu. Sorry że tyle to trwało>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz