niedziela, 20 marca 2016

Od Nirvany CD. Zero

Odwróciłam się do niego napięcie.
- Chodzi o moją mamę...ma kłopoty - stwierdziłam szykując się do biegu.
Dotarliśmy do jej domu, weszłam tam nie czekając ani chwili.
Usłyszałam jej krzyk,przerażona wbiegłam do pokoju i spostrzegłam jakiś dwóch mężczyzn nacinających jej skórę. Odwrócili się w moją stronę, Zero wdał się w bójkę z jednym z nich a ja skoczyłam na drugiego zmieniając się w wilkołaka...sprawa wydała się bardziej skomplikowana gdy odkryłam, że on także posiada umiejętność przemiany. Był moich rozmiarów, byłam w sporych tarapatach, rzuciliśmy się na siebie po kolei raniąc sobie plecy za pomocą pazurów, rzuciłam go na ziemię dusząc go łapą, mogłam zadać ostateczny cios oślepiając go jednak powstrzymał mnie od tego Zero, z boku stała strzelba ze środkami usypiającymi, którymi uśpił go Zero. Odwróciłam się, i podbiegłam do mojej matki patrząc na nią ze łzami w oczach. Zero uklęknął przy niej a ja zabrałam się za szukanie opatrunków.
- Zero, ci goście załatwieni na 3,4 godziny...trzeba ich stąd wynieść - stwierdziłam biorąc wodę utlenioną i bandaże.
- Tak...ja mogę się tym zająć - powiedział poważnie.
- Dzięki - uśmiechnęłam się delikatnie nadal przejęta tą całą sytuacją.
Usiadłam obok mamy i zaczęłam delikatnie ją opatrywać.
- Nirvana...uratowałaś mnie dziecko - powiedziała moja matką uśmiechając się ze zmęczonym wyrazem twarzy.
Po opatrzeniu jej usiadłam obok pilnując jej, jakbym czuła dalsze niebezpieczeństwo...ale może,może mi się wydaje?
Po chwili do domu wparował Zero wyraźnie chcąc mi coś powiedzieć.
<Zero?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz