Słysząc że Zero znajduje się w pomieszczeniiu obok, zdziwilo go że po prostu nie otworzył drzwi.
-Klamka cie ugryzła czy co..?
Miałem dodać więcej ale jak zobaczyłem w jakim stanie jest pokuj w kturym znajdywał się Zero, po otwarciu drzwi. Uznałem że tak gorąca klamka raczej mogła by ugryść.
-Co tu się stało, i czego ona chciała?
Zapytałem ciekaw. Widząc jak czarna krew spływa po mojej grzywce, postanowiłem ją ręką przeczesać do tyłu. Czułem się dziwnie z taką frysurą, ale nie miałem żadnego zamiaru się teraz z tego bagna czyścić.
-Hmm.. więc tak. To co tu się stało to mały wybuch.. a czego chciała to ciekawszy temat
Zero przerwał moje rozmysły tymi słowami.
-Jakto ciekawsza?
-Normalnie..
-To opowiadaj!
-Wiesz, nie znam szczegółów. Ale to że chce nas 'Synów Apokalipsy' nie mówi nic dobrego
-Zgodze się z tym..
Teraz moja głowa była pełna pytań dla czego, i po co ona nas chciała. No oczywiście te moje namysły znów nie trwały długo. Tym razem je zatrzymał ktoś inny niż Zero. Była to kochana Morgana.
-Miło was mieć znów w jednym miejścu
Po tych jej okropnych słowach drzewi przez kture własne przeszłem, jak i reszta ktura się tutaj znajdywała, zostały zamknięte.
-Czego ty od nas chcesz?
Zapytałem dość ciekaw jej odpowiedzi, pewien że pewnie i tak nie da wiele sensu.
<Zero?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz