czwartek, 31 marca 2016

Od Raven'a CD. Alissy

Skrzywiłem się słysząc swoje imię.
- Raven - poprawiłem ją.
- Nie prawda. Wyraźnie słyszałam, że jesteś Azeroth. Więc co masz mi do powiedzenia na ten temat?
- Uwierzysz jeśli powiem, że zwyczajnie uderzył się w głowę o raz za mocno i coś mu się pomieszało? - spytałem z niemal nadzieją.
- Ymmm... Nie. Musisz się bardziej wysilić.
- Wiedziałem - mruknąłem pod nosem - Nie zamierzam nic ci mówić. Możesz już sobie iść.
- Nie bez wyjaśnień.
Przewróciłem oczami czując coraz większą irytację. Cóż za głupiutka i nieostrożna waderka, która na siłę pcha się tam gdzie jej nie chcą... Wszyscy śmiertelnicy są tacy sami. Prychnąłem i potrząsnąłem głową sfrustrowany.
- Zostaw mnie.
- Odpowiedź mi Azeroth - zażądała.
Z nadludzką prędkością zerwałem się na nogi i zacząłem chodzić po dachu wte i z powrotem. W końcu przystanąłem mierząc dziewczynę groźnym spojrzeniem.
- Nigdy więcej tak do mnie nie mów - wycedziłem przez zęby mimo wszystko siląc się na spokojny ton. Chociaż sam ie wiedziałem czemu.
- Wytłumacz mi dlaczego - poprosiła.
Podszedłem do krawędzi dachu i spojrzałem w dół. Tylko trzy piętra. Nie najgorzej.
- Nie mam takiego zamiaru. - odparłem stając na murku tuż przy samym brzegu dachu.
- Ty chyba nie skoczysz, prawda? - spytała niepewnie. Rzuciłem na nią okiem przez ramię.
- To patrz. - Skoczyłem tak jakbym wskakiwał do wody głową w dół.
- Nie! - usłyszałem jeszcze.
Zanim moja twarz zderzyła się z ziemią zmieniłem postać na mgłę i bezpiecznie zmaterializowałem się stojąc pewnie na nogach. Poprawiłem ubranie i czując na sobie wzrok dziewczyny bezszelestnie ruszyłem w dół ulicy. Zostało mi jeszcze jakieś 2 może 3 godziny do wschodu słońca.

<Alis?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz