poniedziałek, 7 marca 2016

Od Vestarii CD. Leny

Z samego rana (czyli około godziny 12) zwlekłam się ze swojego posłania. Na łóżko średnio mnie stać, ale przecież na kocu też da się wyspać. Prawie. Przeciągnęłam się czując jak strzelają mi wszystkie stawy. Nagle zatęskniłam za swoją pryczą z więzienia. Może brudne i twarde to było, ale jednak nie spałam na ziemi. Wielki plus no nie? Tak czy siak znalazłam w lodówce jakieś resztki czegoś i popiłam to cholernie mocną kawą.
-Niech żyje zdrowe życie... - mruknęłam odwijając z uda bandaż. Od tego dziadostwa mrowi mi pół nogi. W sumie ta dziura boli już mniej, więc... Rzuciłam zakrwawiony bandaż na ziemię i wstałam. Przechodząc przez pokój zerknęłam w lustro. Moje ludzkie wcielenie zdecydowanie można było opisać jako "piorun w skąpo ubraną miotłę strzelił". Westchnęłam i mamrocząc przekleństwa zaczęłam organizować sobie ubrania. Padło na białą w miarę luźną bluzkę na ramiączkach z czarnym napisem "FUCK YOU" i wąskie czarne jeansy celowo podziurawione z przodu. Zapanowałam jeszcze nad swoimi kudłami i znalazłam starą skórzaną kurtkę którą na siebie narzuciłam. A potem w dość okropnym humorze wyszłam poszukać swojej komórki.

<Lena?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz