- A co jest złego w przesiedzeniu całej nocy barze? - spytałem retorycznie racząc się dobrym, czerwonym winem.
- Może to, że jest nudne? - podsunęła nawet na sekundę nie siedząc w jednej pozycji.
- Śmiertelnicy... - wymamrotałem. Z nimi zawsze są tylko problemy.
- Co tam mruczysz?
- 'Fantastyczna dzisiaj pogoda' - skłamałem upijając następy łyk wina.
- Też tak sądzę. Odpowiesz na moje pytanie?
Zmarszczyłem brwi. O co ona mogła zapytać? A, no tak...
- Potem możemy potańczyć. Ewentualnie zostawię cię gdzieś i będę patrzył jak robisz z siebie pośmiewisko.
- Aleś ty miły...
- Tylko dla tych wyjątkowych cukiereczku - odpowiedziałem fałszywie słodkim głosem dopijając wino.
<Lilith?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz