czwartek, 17 marca 2016

Od Raven'a CD. Toxic'a

Wszedłem do sąsiedniego pomieszczenia i przymknąłem drzwi. Tu było jeszcze ciemniej, ale potrafiłem rozróżnić kształt powykrzywianego czegoś kulącego się na środku zagraconego pomieszczenia. Wziąłem głębszy oddech próbując zidentyfikować owe stworzenie. Jeśli mam być szczery śmierdział stęchlizną i rozkładem. Słodki, ale średnio przyjemny zapach. W dodatku wyglądało to jak niemal biała, powykręcana i zniszczona imitacja człowieka. Ohydztwo patrzące swoimi pustymi, mętnymi oczami w kolorze zakrzepłej krwi wprost na mnie. Po kręgosłupie przeszedł mi dreszcz. Nagle dziwa istota zerwała się z ziemi i skoczyła na mnie ścinając mnie z nóg.
- Jest tam coś z prawej? - usłyszałem głos Toxic'a.
- Ymmm... Nie, nie. Niezbyt - odpowiedziałem mocując się z bestią próbującą wydrapać mi oczy.
W końcu udało mi się kopnięciem odrzucić to na drugą stronę pomieszczenia i zerwać się z ziemi do kucania. Czas zacząć łowy. Odczekałem aż bestia pozbiera się z ziemi i znowu na mnie ruszy. Wtedy ja też wyszedłem jej na przeciw. Ominąłem wymierzone we mnie kończyny i zacisnąłem palce na chudej szyi tego czegoś. Rozległ się cichy trzask i stworzenie padło martwe na ziemię. Podniosłem się, poprawiłem ubranie i jakby nigdy nic wyszedłem z pokoju zamykając za sobą drzwi.
- A ty coś znalazłeś? - spytałem od niechcenia strzepując kurz z kurtki,

<Toxic?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz