- Jest tam coś z prawej? - usłyszałem głos Toxic'a.
- Ymmm... Nie, nie. Niezbyt - odpowiedziałem mocując się z bestią próbującą wydrapać mi oczy.
W końcu udało mi się kopnięciem odrzucić to na drugą stronę pomieszczenia i zerwać się z ziemi do kucania. Czas zacząć łowy. Odczekałem aż bestia pozbiera się z ziemi i znowu na mnie ruszy. Wtedy ja też wyszedłem jej na przeciw. Ominąłem wymierzone we mnie kończyny i zacisnąłem palce na chudej szyi tego czegoś. Rozległ się cichy trzask i stworzenie padło martwe na ziemię. Podniosłem się, poprawiłem ubranie i jakby nigdy nic wyszedłem z pokoju zamykając za sobą drzwi.
- A ty coś znalazłeś? - spytałem od niechcenia strzepując kurz z kurtki,
<Toxic?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz