- No ale co...?! - spytałem, ale już nie słuchała. Biegła dalej jakby od tego zależało jej życie. Może w pewnym sensie zależało, a ja mam zamiar to sprawdzić. Czyli jedyną opcją było dogonienie jej. Żaden problem.
- Nir?! Gdzie tak pędzisz? Co się stało?! - spytałem kiedy się z nią zrównałem.
- Mama - rzuciła tylko jakimś cudem jeszcze przyspieszając.
Już nie pytałem. Zmarszczyłem brwi biegnąc za nią. Po chwili byliśmy już na miejscu.
- Powiedz mi w końcu - zażądałem.
<Nirvana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz