- Nigdy! - warknęłam podchodząc do niego tak blisko jak się dało nadal patrząc na niego wzrokiem mordercy - Posłuchaj mnie uważnie idioto - wycedziłam przez zęby - Powiem to bardzo wolno, bo widzę, że nie łapiesz. Idź być kretynem gdzie indziej, jasne?!
- Ymmm... Nie -uśmiechnął się szeroko.
- Ugh... Debil - rzuciłam kontynuując ucieczkę od niego.
Czemu ten całkiem niezły dzień musiał zostać zniszczony przez tego niedorozwoja?! No czemu? W końcu zerwałam się do biegu. Może teraz da mi spokój? Pobożne życzenie, które nie miało szansy się spełnić. A przynajmniej dopóki się porządnie nie odbiłam i nie wylądowałam na gałęzi drzewa jako człowiek. Wspięłam się wyżej i usiadłam sobie oparta plecami o pień.
- Jeśli tu wleziesz zasadzę ci takiego kopa, że przez tydzień nie siądziesz na dupie - zagroziłam widząc wyraźnie zamiary basiora.
<Venom?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz