Zmęczony ziewnąłem. Przeciągnąłem i rozglądnąłem. Wokół spały omegi, których było chyba najwięcej z całej watahy. Było ciemno. Wyszedłem i spojrzałem w gwiazdy. Były śliczne. Rozglądnąłem się w poszukiwaniu niebezpieczeństwa. Był tylko argal. Poluje na wszystko co się rusza, co dla mnie daje małe szanse na przeżycie. Zdaje mi się jednak, że na smoka nie będzie polował. Tak też zrobiłem, zmieniłem się w smoka i rozłożyłem skrzydła by pokazać mu, że jestem większy. Cóż, argala to nie przestraszyło i oblizał się wpatrując we mnie, po czym przykucnął i wziął rozbieg. Zmieniłem się w kruka by wtopić się w tło i zgrabnie odleciałem. Z góry widziałem cały teren watahy. Gdy niebezpieczeństwo minęło ponownie przysiadłem na ziemię. Zmieniłem się w wilka i zauważyłem Ramphillę. W tym świetle wydawała się jeszcze śliczniejsza.
- Witaj. - Przywitałem się z uśmiechem.
- Witaj. - Przywitałem się z uśmiechem.
<Ramphilla?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz